Przed erą nowożytną bycie Pierwszą Damą rzadko oznaczało zaangażowanie w rządzie. Większość kobiet na tym stanowisku zachowywała dyskrecję. Nie oczekiwano od nich wypowiadania się w kwestiach politycznych ani analizowania sposobu, w jaki prasa traktowała ich mężów. To było spokojne życie.
Abigail Adams złamała ten ustalony porządek.
Nie tylko obserwowała politykę z boku; bardzo chciała wziąć w nim udział. Była głęboko zaniepokojona sposobem, w jaki prasa i społeczeństwo traktowały przywódców państw. Według wielu relacji jej podejście do obowiązków było uderzająco postępowe jak na swoje czasy. Rozumiała siłę opinii publicznej.
Ale o to chodzi. Pamiętamy ją nie tyle z intryg politycznych czy rad udzielanych za kulisami, ile ze względu na jej słowa.
Tysiące listów. To jest jej dziedzictwo.
To nie są tylko kawałki papieru. To gęste, wymowne archiwum jej życia. Oddają atmosferę tamtej epoki w sposób, jakiego nie potrafią oficjalne dokumenty. Jej listy oddają ciężar czasu. Widać niepokój, dowcip i wnikliwe obserwacje.
Jej sława opiera się na tysiącach listów, które w wymowny i pomysłowy sposób opisują jej życie i epokę.
Dlatego pozostaje aktualne. Nie dlatego, że posiadała tytuł, ale dlatego, że go udokumentowała. Dała nam miejsce w pierwszym rzędzie, abyśmy byli świadkami historii. I zrobiła to, zapisując wszystko na papierze.























